Jakiś czas temu miałam inspirującą rozmowę w realu dotyczącą rozwiązywania problemów.
Krok po kroku to jedno z moich ulubionych powiedzonek i uwielbiam tłumaczyć je na inne języki i przywoływać podczas rozmów.
Problemy zwykle nas przytłaczają. Są często w naszej wyobraźni ogromne jak słoń, którego ani się nie da przestawić ani przeskoczyć. Wielokrotnie nie mamy bladego pojęcia, z której strony je ugryźć. Stoimy przed problemem, przytłoczeni, z rękoma opuszczonymi w geście rezygnacji. Pustka w głowie demotywuje i pojawia się stres, którego nikt nie chce.
Nagle, kiedy wydaje się, że nie ma dobrej drogi wyjścia, z pomocą przychodzi technika małych kroków – czasami nazywana metodą salami.
Czym jest ta technika? Chodzi o to, aby pociąć problem na mniejsze części, dokładnie w taki sam sposób jak tniemy kiełbasę salami. Technika niezwykła w swojej prostocie, ratuje nas z opresji. Jeśli ktoś bardziej przepada za słodyczami niż za mięsem, należałoby zwizualizować sobie smakowity piękny tort. Najpierw usuwamy świeczki, następnie dekoracje, potem ściągamy z góry owoce i dopiero wtedy zabieramy się za krojenie. Spokojnie, ale metodycznie.
Z moim zespołem, zamiast dawać się przytłoczyć problemom używamy techniki krok po kroku. Działa zarówno w przypadku mniejszych problemów, ale także w przypadku dużych dram.
Dobrze jest zapamiętać wtedy dodatkowo, że:
- Dwie głowy to lepiej niż tylko jedna – synergia umysłów jest niezwykle silnym narzędziem.
- Ze wsparciem zespołu, nawet małe kroki można zrealizować szybciej i doprowadzić się do momentu olśnienia „aha”
- Kiedy dostrzeżesz światło na końcu tunelu, zbierzesz energię, aby iść naprzód z odwagą.
Następnym razem, kiedy pojawi się problem trudny do rozwiązania, najpierw pozwól sobie na rozmowę z innymi, a potem uruchom odważnie technikę krok po kroku.
Powodzenia!
