Maja Mejsner, Planeta Liderów

Planeta Liderów

Słynna kawa w realu

Coraz częściej ostatnio słyszę, że pojawia się trend na real-time experience (czyli mówiąc po ludzku na doświadczanie czegoś w świecie realnym).

Okazuje się, że prostym, ale przyjemnym doświadczeniem jest wspólne wypicie kawy na gruncie zawodowym. W dzisiejszych wirtualnych czasach to prawdziwy luksus. W lipcu, miałam niezwykłą przyjemność uczestniczyć w spotkaniu kawowym na zaproszenie zaprzyjaźnionej uczelni przy okazji nagrywania podcastu. Spędziliśmy z małą grupą czas na ciekawej rozmowie oczekując na swoją kolejność na wejście do studia. To był doskonały sposób, aby zapomnieć o stresie i poznać nowe osoby ze społeczności MBA.

Kawa w świecie rzeczywistym to spoiwo. Śmiejemy się w biurze, że najlepszym pracownikiem, bez żadnych wątpliwości, jest nasz biurowy ekspres. Pracuje niestrudzenie i pozwala podtrzymywać odpowiedni poziom energii do pracy. Dbamy o niego z pietyzmem. Na spotkaniach i konferencjach musi być przerwa kawowa, chociaż może nie każdy jest kawoszem, ale przynajmniej jest wymówka do odpoczynku.

W świecie wirtualnym zaadoptowaliśmy z sukcesem coffee meeting – czyli spotkanie niezobowiązujące, dające przestrzeń do porozmawiania na różne tematy. Działa – polecam.

Podróżując po świecie, odnoszę wrażenie że, przynajmniej w branży ciężkiej, kiedyś interesy robiono przy wódce a dzisiaj przy kawce. Nadeszła moda (i tu się chwali) na zdrowie i kawa sprytnie pozostała w otoczeniu.

Najwięcej kawy w Europie spożywają Finowie (czy Was to też zaskoczyło?) – 12 kg kawy na osobę rocznie. Wcale się nie dziwię – nie ma spotkania w Finlandii bez kawy. To w dobrym tonie. Najbardziej wykwitną i najdroższą na świecie kawę kopi luwak piłam w Indonezji. Choć minęło kilka lat, to nadal pamiętam piękne miejsce i zjawiskową kelnerkę, która przygotowywała kawę w pięknej filiżance mieszając złotą łyżeczką (dla zaciekawionych polecam sprawdzić skąd się biorą ziarna tej kawy – to może was rozbawić). Najważniejsze było przeżycie. Nie mam fotografii, ale pamiętam doskonale ten moment i wartościową rozmowę z naszym ówczesnym klientem. Teraz głównie popijam espresso. Zanim zrozumiałam, jak się należy obchodzić z tym napojem, przeżyłam energetyzujące targi we włoskiej Lucce kilka lat temu. Tam prawie na każdym stoisku częstowano kawą. Jak w krótkim czasie wypiłam 5 espresso to o mało nie dostałam zawału. Ponadto musielibyście zobaczyć minę mojego włoskiego kolegi, gdy o 17:00 zapragnęłam cappuccino (dla niewtajemniczonych totalne faux pas, bo nie ta pora na taki napój). Jak mówią podróże kształcą.

Kawa może być świetnym tematem na przełamanie lodów. Można porozmawiać o zwyczajach, przygotować komuś kawę lub dać w prezencie kubeczek czy filiżankę (mój stały patent). Wtedy mamy gwarancję zapamiętania. Ktoś po naszym wyjeździe popija kawę i myśli, dostałem ją od (tu wpisz swoje imię).

Zatem kawa w realu – jak najbardziej na tak.