Maja Mejsner, Planeta Liderów

Planeta Liderów

Siła autorytetu. Kto pomaga Ci ustawić własny kompas?
Czy popularność jest tożsama z autorytetem?

Żyjemy w świecie, w którym popularność można mierzyć liczbą obserwujących, polubień i wyświetleń. Czy popularność jest tożsama z autorytetem ? 

Czy osoba, która przyciąga miliony ludzi, rzeczywiście pomaga nam stawać się lepszymi liderami? Moim zdaniem największe autorytety mamy znacznie bliżej, niż nam się wydaje. Zastanów się przez chwilę, kto pomaga Ci ustawić własny kompas?

Autorytet - kto to taki ? Jeśli miałabym zdefiniować z czym kojarzy mi się autorytet, to powiedziałabym, że to osoba, która mnie inspiruje, fascynuje i napędza do działania. Często autorytet zaskakuje, wyznacza kierunki i świeci przykładem. Dobrze jeśli zachwyca humorem i inteligencją. Autorytet nie musi być idealny ani zgadzać się ze mną we wszystkim. Czasem właśnie dlatego jest wartościowy, że zmusza mnie do refleksji. Jedno wiem na pewno - musi wzbudzać we mnie jakieś emocje. 

Spotkanie z człowiekiem, który inspiruje. Kilka dni temu miałam okazję obcować z legendą - Jackiem Walkiewiczem. W moim rodzinym mieście miał miejsce ciekawy biznesowo event - „Lider bez ograniczeń.”Byłam już w swoim życiu na wielu konferencjach i naprawdę trudno mnie zaskoczyć czymś nowym, ale Jacka w akcji chciałam zobaczyć i dla niego przyszłam. Lata temu obejrzałam kultowy wykład Tedx: „Pełna Moc Możliwości”. Do dziś rezonują ze mną myśli: co nas nie zabije to nas nie zabije (a może sponiewierać), podróże kształcą (ale tylko wykształconych ludzi) i najmocniejsze: boję się i robię. Po latach pracy w biznesie wiem, że odwaga nie oznacza braku strachu. Często oznacza po prostu podjęcie decyzji mimo niepewności.

Zaskakuje, że mimo upływu lat, dalej bardzo nośny jest ten wykład sprzed lat. Myślę, że głównie dlatego, że był autentyczny, oparty na doświadczeniach własnych i podany z humorem. Wystąpienie w Jeleniej Górze było równie doskonałe. Słuchałam z uwagą, uśmiałam się, a potem zadumałam. Wybrzmiewają mi w głowie kolejne wartościowe kwestie, jak choćby reakcja ze spokojem „aha” na szalone pomysły młodego pokolenia ( rezonuje ze mną mocno jako matki studenta), czy spokojna reakcja na kryzys i pytanie: jakie to ma znaczenie? Najważniejszy i prosty zarazem przekaz, że warto z życia korzystać i mieć w sobie otwartość na nowe. Dziękuję za kolejną garść inspiracji.

Autorytet może mieszkać tuż obok. Wiele lat wydawało mi się, że autorytetem może być tylko osoba znana. Z czasem zrozumiałam, że właściwie w każdej napotkanej osobie możemy zaleźć coś wartościowego. Aby mówić, że osoba jest dla nas autorytetem, musi mieć jeszcze w sobie to coś co jak magnez przyciągnie nas do niej lub niego raz za razem

Kto może być dla nas autorytetem ? Rozejrzyj się z uwagą. To może być twój rodzic, nauczyciel, przyjaciel, starszy współpracownik, pierwszy przełożony. Ktoś, kto nie ma tysięcy obserwujących, ale ma coś, czego możemy się nauczyć. Nie chodzi o wykształcenie (choć oczywiście nie przeszkadza). Raczej osobiście poszukuję mądrości życiowej czy biznesowej. Niezwykle osobiście cenię doświadczenie. Z przyjemnością słucham historii co się komuś przytrafiło i jak wybrnął z sytuacji.  

Popularność to jeszcze nie autorytet. Niepokoi mnie, jak łatwo dzisiaj pomylić popularność z autorytetem. Tysiące obserwujących, miliony wyświetleń i umiejętność przyciągania uwagi nie muszą przecież oznaczać, że mamy do czynienia z człowiekiem, od którego warto się uczyć.

Szczególnie ważne wydaje mi się to w przypadku młodych ludzi, którzy dopiero budują swój system wartości i szukają wzorców.

Podobny mechanizm obserwuję w biznesie. Pierwszy przełożony potrafi na lata ukształtować nasze wyobrażenie o przywództwie. Możemy przejąć od niego dobre nawyki, ale także zachowania, których później trudno się pozbyć.

Dlatego warto zadawać sobie pytanie: czy podziwiam tę osobę za to, co osiągnęła, czy również za sposób, w jaki do tego doszła?

Moja osobista konstelacja autorytetów. O ludziach, którzy pomagają mi rosnąć. Kiedyś przygotowałam prezentację, w której zastanawiałam się, kto jest dla mnie inspiracją i autorytetem. Okazało się, że moja lista jest długa, różnorodna i wcale nie zdominowana przez znane nazwiska. Co więcej, każdy z tych ludzi wnosi do mojego życia coś zupełnie innego.

Najbliżsi – moje pierwsze i najważniejsze autorytety. Zacznę od rodziców, którzy ukształtowali we mnie postawę „nigdy się nie poddawaj” i nauczyli sięgać po marzenia. Mój mąż potrafi mnie wyciszyć, szczególnie w okresach burz, i powiedzieć po prostu: „Dasz radę”. Moja siostra, która jest moim kompletnym przeciwieństwem, potrafi zadawać pytania zmuszające mnie do głębokiej refleksji. Mój syn imponuje mi dystansem i umiejętnością stawiania priorytetów. Siostrzenica, która uprawia kitesurfing, zachwyca mnie swoją odwagą i brakiem strachu przed wyzwaniami. Jest też sąsiadka zza płotu, która potrafi dokonywać niezwykłych rzeczy z miłości.

Ludzie spotkani na drodze zawodowej – lekcje przywództwa i pasji. Mój pierwszy szef, który powtarzał: „Wszystkie ręce na pokład!” i „Przestań oszczędzać, zacznij zarabiać”, nauczył mnie przedsiębiorczego myślenia. Nieżyjący już właściciel firmy, w której pracowałam, przez lata wymagał ode mnie coraz więcej. Podczas naszej ostatniej firmowej kolacji podziękował mi za przywództwo i wytrwałość. To jedno z tych zdań, które zostają z człowiekiem na zawsze. Jest też Magda, szefowa studiów MBA, która z niesłabnącą pasją tworzy przestrzeń do rozwoju przyszłych liderów. Kolega Tomasz, który z ogromnym zaangażowaniem szkoli młodych piłkarzy, być może przyszłych Lewandowskich, sprawiając, że zamiast siedzieć przed komputerami, biegają za piłką po boisku.

Ludzie, którzy rozwijają moje pasje i poszerzają horyzonty. Moja trenerka flamenco, w której żyłach pulsuje duende, z niesłabnącą energią przyjeżdża z Wrocławia, by rozwijać nas artystycznie. Jej pasja i zaangażowanie są dla mnie nieustającą inspiracją. Są też autorytety bardziej znane, których nie spotykam na co dzień, ale których słowa i idee pomagają mi spojrzeć na świat z innej perspektywy. Jacek Walkiewicz, Simon Sinek czy Brené Brown mają swoje miejsce w mojej galerii inspiracji.

Moja konstelacja autorytetów nie jest zamknięta. Jedni pozostają w niej na lata, inni pojawiają się na chwilę, zostawiając po sobie jedną ważną myśl.

Nie kopiuj. Inspiruj się i wybieraj własną drogę. Z czasem zrozumiałam, że nie muszę szukać jednego człowieka, który będzie dla mnie wzorem we wszystkim. Od jednej osoby mogę uczyć się odwagi, od drugiej cierpliwości, od trzeciej podejmowania trudnych decyzji. Każda z nich może pomóc mi ustawić inną część mojego wewnętrznego kompasu.

Autorytet nie ma podejmować za nas decyzji. Ma pomagać stawiać nam lepsze pytania, odkrywać możliwości i rozwijać własny sposób myślenia. My mamy decydować jakimi liderami, chcemy być. Nastawiać swój kompas. Jeśli trzeba - modyfikować nastawy. Najważniejsze to poszukiwać. Porozmawiać z ludźmi z krwi i kości z naszego otoczenia, Pójść na konferencję, posłuchać prelegentów, wybrać coś dla siebie. Poczytać i zapytać siebie, czy to coś wnosi do mojego życia zawodowego? Obserwować zachowania innych liderów i ocenić, czy warto przenieść część postaw do własnego niezbędnika zachowań. 

Przyjdzie taki moment w Twoim życiu , ze staniesz się dla innych autorytetem. Co ciekawe, może się to wydarzyć szybciej, niż się spodziewasz. Być może ktoś właśnie teraz obserwuje Ciebie. Twoje decyzje, reakcje, sposób traktowania innych. Być może jesteś dla kogoś inspiracją, nawet o tym nie wiedząc. 

Rozejrzyj się wokół siebie. Kto pomaga Ci ustawić Twój kompas? Czyj kompas, być może zupełnie nieświadomie, pomagasz ustawiać Ty?