Maja Mejsner, Planeta Liderów

Planeta Liderów

Power Walk w Karkonoszach. O networkingu, relacjach i dobrej energii.

Kiedy jesienią 2023 rozpoczynałam studia Executive MBA Business Trends na WSB Merito we Wrocławiu nie przypuszczałam, że to początek wyjątkowej przygody pełnej kolorów i wyjątkowych relacji. Niejednokrotnie mówiłam, o wysokiej jakości studiów ( zachęcam do posłuchania podcastu na Planecie Liderów). Jednak najważniejsze dla mnie było i jest utrzymanie relacji koleżeńskich z grupą osób wyjątkowych i niezwykłych, z którymi studiowałam.

Uznaliśmy, że aby utrzymać więź i czerpać od siebie wzajemnie, będziemy spotykać się minimum raz w roku, w realu, aby wzajemnie się napędzić do działania i zwyczajnie porozmawiać.

Od MBA do Power Walk

Tym razem organizacja wydarzenia przypadła mi. Zaproponowałam grupie wyjazd w moje ukochane Karkonosze, aktywne spędzenie czasu w formie Power Walk - wędrówki inspiracyjnej, połączonej z noclegiem na wysokościach. Przed wyprawą wysłałam grupie wytyczne co zabrać do plecaka - byłam ciekawa na ile uważnie zastosują się do wskazówek. 

Zjechaliśmy z kilku miejsc: Wrocławia, Lubina i Jeżowa Sudeckiego. Ruszyliśmy na wędrówkę z Karpacza z Białego Jaru. Pogoda bajeczna, jak w piękny letni dzień, słoneczna i ciepła. Inni też wpadli na podobny pomysł i pierwsze zadanie grupowe polegało na znalezieniu odpowiedniego i dostępnego parkingu. Po kilku minutach misja została zakończona sukcesem. 

Po odczekaniu w kolejce na wyciąg na Kopę i pierwszej fazie dyskusji ruszyliśmy w górę. Wydałam kolejne instrukcje jak trzymać plecaki na wyciągu, zyskując przydomek Mama ( dzięki ekipa).  

Pit stop przy Domu Śląskim zaskoczył - dzikie tłumy jak w Tatrach przytłoczyły nas nieco. Posileni kiełbaską, kanapkami i zimnym napojem z chmielem poderwaliśmy się z ławki i ruszyliśmy dalej. 

Postanowiliśmy zaatakować szczyt Śnieżki (1603 m n.p.m.). Po kilkuminutowej wspinaczce czarnym szlakiem w komplecie zameldowaliśmy się na górze. Widoki nagrodziły wysiłek.

Zeszliśmy niebieskim szlakiem, Drogą Jubileuszową. Potem spokojny spacer po czeskiej stronie do niezwykłego hotelu Lučni Bouda położonego na wysokości 1410 m n.p.m. Miejsce przesycone magią, przytulne pokoje, epickie widoki. smaczne jedzenie i wyśmienite piwo produkowane na miejscu. 

Na zakończenie dnia udaliśmy się na Kozie Grzbiety. Wieczór spędziliśmy na długich rozmowach w gustownie urządzonej Lounge na wysokościach.  

Górskie powietrze dotlenia

Niektórzy wcześniej odpadli z racji zbyt dużej dawki tlenu, ale na takich wyjazdach stawiamy na pełen luz (uczestnicy zameldowali przywiezienie Crocsów i skarpetek - zgodnie z wytycznymi). 

Następnego dnia przywitał nas zapierający dech w piersiach wschód słońca z widokiem na Śnieżkę. 

Po smacznym śniadaniu ruszyliśmy w stronę Strzechy Akademickiej (pit stop pierwszy) i Samotni (pit stop drugi). Wycieczkę zakończyliśmy koło kościółka Wang w Karpaczu. 

30 km w nogach, uśmiech na twarzach i zaklepany termin na przyszłoroczne spotkanie „embiej”.

Networking bez agendy

Rozmowy i tematy, jak możecie się domyślać, nie były zaplanowane. Przychodziły naturalnie. Skłaniały do refleksji, a czasem może nawet trochę szokowały (seriale Netflix się chowają - tu opowieści dreszczowce Karoliny ze świata prawniczego). 

Najbardziej w tej grupie lubię to, że jest bardzo różnorodna. Jesteśmy biznesowo zanurzeni w różnych światach: w korporacjach, we własnych biznesach, w spółkach państwowych. Każdy układ ma swoje plusy i minusy. Takie rozmowy pozwalają to zrozumieć. 

Najciekawsze dla mnie jest przełączanie się z tematu na temat. 

Czy jesteśmy kompatybilni z nowym pokoleniem w pracy? ( Okazuje się, że nie zawsze). 

Jak podchodzić do osób po tranzycji płciowej? ( Temat złożony i aktualny także w firmach).

Jak współpracować z innymi nacjami Finami, Hindusami czy Koreańczykami? ( Materiał na osobne artykuły - dzięki Paweł i Filip). 

Jak przebijać się ze swoimi pomysłami w organizacjach tradycyjnych, gdzie wpływ na decyzje ma polityka ? ( Cenne uwagi Iwony i Janusza). 

Jednocześnie dostrzegamy w sobie kolejny etap życia. 

Jak się starzeć tak, aby być nadal ciekawym świata? Życie po 50 - czy kręgosłup musi tak… boleć ? Czy w tym wieku potrzebujemy dowartościowywać się młodszym partnerem/partnerką? Czy osoba inteligentna jest wyzwaniem i tylko koneserzy spoglądają w jej stronę ? Czy jesteśmy zacofani informatycznie ? (RSS - dzięki Łukasz).

Jak nadal wspierać nasze dzieci, które opuszczają gniazdo rodzinne? Po co planować w pracy projekty, jeśli nasza sprawczość jest ograniczona? Dokąd jechać, aby zobaczyć coś nowego? 

I wreszcie to, co mi najbardziej utkwiło, jak znaleźć sens życia i kolejne cele, jeśli ma się poczucie, że się już wszystko osiągnęło?

Interakcja twarzą w twarz jest siłą naszych spotkań. Networking w tej formie nie potrzebuje wizytówek i konferencyjnych sal. Czasem potrzebuje kilometrów w nogach, zmęczenia, wspólnego celu i kilku godzin bez telefonów. Kiedy idziemy obok siebie, łatwiej przejść od small talku do prawdziwej rozmowy. Kiedy znamy się od lat, nie musimy niczego udowadniać. Możemy pytać, wkładać kij w mrowisko, śmiać się z siebie, dzielić doświadczeniem i przyznać się do błędu. 

Można dojść do wniosku, że wtedy networking przestaje być budowaniem sieci kontaktów, a staje się budowaniem relacji.

Co zostaje po takim spotkaniu?

2 dni, 7 osób, 30 km, masa tematów. 

Radość, uśmiech, podziwianie natury i poczucie, że nam się chce żyć. 

Pójść, doświadczyć i zainwestować swój czas w drugiego człowieka. W zamian dostać rzecz bezcenną - uwagę i akceptację.